Co dalej z Białorusią?
W ubiegłym tygodniu (16.02.) prezydent Lech Kaczyński napisał do prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki list, w którym wyraził swój
"niepokój i zdecydowany sprzeciw wobec nasilających się represji wymierzonych w Związek Polaków na Białorusi". W opinii Lecha Kaczyńskiego,
"obserwowane aresztowania, próby zastraszania i odbieranie majątku osobom polskiego pochodzenia podważają także wyrażane wielokrotnie przez Białoruś zapewnienia o przyjaznych stosunkach polsko-białoruskich i jej aspiracjach europejskich". Polski prezydent napisał też, że osobiste zaangażowanie się prezydenta Białorusi w rozwiązanie problemów Polaków na Białorusi będzie
"potwierdzeniem rzeczywistej woli podtrzymania dobrych relacji między naszymi krajami".
Odpowiedź z Mińska
Jak podaje komunikat ambasady białoruskiej
"A. Łukaszenka odpowiedział na wszystkie postawione przez polskiego Prezydenta pytania i wyraził nadzieję na wyważony i pełny szacunku dialog pomiędzy Białorusią a Polską na rzecz dalszego rozwoju przyjaznych i dobrosąsiedzkich stosunków między naszymi państwami".
Szef Kancelarii Prezydenta RP Władysław Stasiak poinformował dziś (24.02.) o treści odpowiedzi prezydenta Białorusi na list Prezydenta Kaczyńskiego w sprawie sytuacji Polaków na Białorusi.
"Z całą pewnością nie jest to odpowiedź, która satysfakcjonuje" - skomentował list minister Stasiak. -
"Ona potwierdza, że te negocjacje, które były prowadzone ostatnimi czasy, właściwie nie doprowadziły do żadnego satysfakcjonującego punktu".
Według Kancelarii Prezydenta wniosek z tego jest jeden: trzeba domagać się podjęcia konkretnych form nacisku na władze w Mińsku. -
"Oczywiście przy współpracy naszego ministerstwa spraw zagranicznych, z Unią Europejską, przewodniczącym Rady Unii Europejskiej" - podkreślił szef kancelarii. Zdaniem Stasiaka
"do tej pory - co potwierdza list pana prezydenta Łukaszenki - Białoruś nie jest krajem, który realnie chce współpracować przy wdrażaniu standardów europejskich (...). Dopóki się to nie zmieni, Unia powinna mówić zdecydowanie jednym głosem i w tym jest cała praca naszej dyplomacji. Jeżeli Białoruś nie chce szanować wspólnych reguł, trzeba ją do tego przekonać wszystkimi dostępnymi środkami".
UE zdecyduje w marcu
Wizyta szefowej ZPB Andżeliki Borys w Brukseli nie wpłynęła na tempo decyzji władz UE wobec Białorusi. Parlament Europejski, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, przyjmie rezolucję w tej sprawie dopiero na początku marca. -
"Chcemy sprawdzić, jak wygląda sytuacja na Białorusi, i (...) podjąć ostateczną decyzję odnośnie do kształtu rezolucji Parlamentu Europejskiego" - tłumaczył dziennikarzom we wtorek (23.02.) przewodniczący PE Jerzy Buzek po spotkaniu z Andżeliką Borys oraz liderem białoruskiej opozycji Aleksandrem Milinkiewiczem. Parlament ma wysłać w czwartek czteroosobową ponadpartyjną misję do zbadania sytuacji w Mińsku.
Faktycznym powodem braku decyzji w tym tygodniu jest jednak brak poparcia dla rezolucji ze strony socjalistów i komunistów - twierdzi Jacek Saryusz-Wolski, szef delegacji PO i PSL w europarlamencie.
Borys i Milinkiewicz przeciwni sankcjom
-
"Są wypowiedzi o sankcjach, ale ja jako obywatel Białorusi nigdy od 2005 roku nie namawiałam do sankcji. Uważam, że trzeba zapewnić otwarcie na obywateli Białorusi, na społeczeństwo" - powiedziała szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys w Brukseli. -
"Mnie zależy, żeby Białorusini mogli w prostszy sposób przyjechać do Europy i żeby sprawa mniejszości była rozpatrywana w kontekście praw człowieka na szczeblu międzynarodowym" - dodała.
W tym samym tonie wypowiadał się przedstawiciel białoruskiej opozycji Aleksander Milinkiewicz. -
"Nie warto mówić o sankcjach. Dialog musi być kontynuowany, ale musi być bardziej skuteczny" - mówił w Parlamencie Europejskim.
Milinkiewicz apelował, by Unia Europejska uzależniała dalsze wsparcie finansowe, w tym kredyty z MFW dla Białorusi od przestrzegania praw człowieka w tym kraju. -
"UE musi zademonstrować, że są instrumenty na dyktatury i autorytarne reżimy, bo tylko przymusem można zmusić władzę do kroków w kierunku demokracji" - powiedział Milinkiewicz. Wskazał przy tym na konkretne możliwości takiego nacisku. -
"To bardzo proste. Białoruś otrzymuje podarunki w postaci kredytów nie tyle unijnych, co z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ale ta współpraca z instytucjami międzynarodowymi musi odbywać się na podstawie praw człowieka" - oświadczył.
Milinkiewicz odniósł się również do kwestii przyszłorocznych wyborów prezydenckich na Białorusi. Potwierdził, że jest gotów w nich startować. Jego zdaniem, to właśnie zbliżające się wybory są jedną z głównych przyczyn represji wobec działaczy mniejszości polskiej w tym kraju. -
"Te represje będą się powiększały. To jest przygotowanie do wyborów. W 2005 r., kiedy był skandal w ZPB, to też było akurat rok przed wyborami. Władza się boi, władza jest niepewna, nie jest w stanie wygrać wyborów demokratycznych i się przygotowuje, bo UE będzie nalegała, żeby w komisjach zasiedli ludzie z opozycji i ta niepewność prowokuje takie rzeczy, jakie mamy" - powiedział Milinkiewicz.
Reakcja Białorusi
Warszawa usłyszała białoruski komentarz na brak jednoznacznej decyzji Brukseli. Głos zabrał ambasador Białorusi w Polsce Viktar Gaisenak: -
"Unia Europejska nie poszła na dalszą eskalację konfliktu, dlatego można ostudzić niektóre gorące głowy" - stwierdził. Dał też do zrozumienia, że Białoruś nie przejmuje się reakcją UE na działania wobec polskiej mniejszości. -
"Jesteśmy gotowi do konstruktywnej rozmowy, ale w duchu szacunku, wzajemnego zrozumienia. I w związku z tym nie możemy rozmawiać na podstawie gróźb czy ultimatów" - podkreślił ambasador. Przy okazji przedstawił receptę na rozwiązanie "polskiego" konfliktu na Białorusi: "grupa Andżeliki Borys" i oficjalny, wspierany przez władze Związek Polaków, powinny
"zasiąść za stołem rozmów i znaleźć rozwiązanie w ramach prawa naszego kraju" - stwierdził. -
"Organy władzy Białorusi będą próbowały do tego doprowadzić. Mamy nadzieję, że i Polska zajmie takie stanowisko i także będzie nam pomagała szukać rozwiązania, które zadowoliłoby obydwie strony" - uważa Gaisenak.
ES.
24 lutego 2010 r.
Dodaj komentarz
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy