Świat Polonii - witryna Stowarzyszenia Wspólnota Polska
Kalendarium   
ŚrCzPtSoNdPnWtŚrCzPtSoNdPnWtŚrCzPtSoNdPnWtŚrCzPtSoNdPnWtŚrCz
123456789101112131415161718192021222324252627282930
Jacka, Piotra, Sergiusza
Strona główna     Wiadomości    Kronika    43 Polaków zatrzymanych w drodze do Iwieńca
Wiadomości
Kronika
Obrona Domu Polskiego w Iwieńcu - kalendarium


Siemiaszko grozi sądem...

Podający się za "prezesa Związku Polaków na Białorusi" Stanisław Siemaszko przysłał Teresie Sobol, szefowej ZPB w Iwieńcu pismo, w którym grozi jej sądem, jeśli w ciągu tygodnia nie odda mu miejscowego Domu Polskiego. To sygnał, że w sprawie Iwieńca białoruskie KGB nie zamierza "odpuścić".... - informuje portal www.Kresy24.pl.

2 lutego 2010 r.


ZPB prosi Donalda Tuska o pomoc w obronie Domu Polskiego w Iwieńcu

Obradująca w Domu Polskim w Iwieńcu Rada Naczelna Związku Polaków na Białorusi przyjęła treść listu do premiera Donalda Tuska, w którym zwraca się o pomoc w obronie miejscowego Domu Polskiego.

Jak poinformował rzecznik ZPB Igor Bancer, w liście przedstawiono genezę konfliktu o tę placówkę oraz podkreślono, że "przejęcie Domu Polskiego przez władze uniemożliwi jego dalsze wykorzystanie dla celów statutowych ZPB i może stać się początkiem eskalacji konfliktu wokół naszej organizacji".

Działacze ZPB lojalni wobec nieuznawanej przez Mińsk szefowej Związku Andżeliki Borys pozostają w Domu Polskim, obawiając się prób przejęcia go przez kierownictwo ZPB popierane przez władze białoruskie.

W liście napisano, że "ocieplenie relacji między Polską a Białorusią, które obserwujemy od kilkunastu miesięcy, nie przełożyło się wcale na polepszenie sytuacji mniejszości polskiej, czego świadectwem są prześladowania Polaków m.in. w Iwieńcu".

W związku z zaistniałą sytuacją ZPB prosi premiera Tuska o "wsparcie swym autorytetem starań Polaków z Iwieńca o zachowanie niezawisłości ZPB" oraz "wysłanie władzom Białorusi wyraźnego sygnału, że ocieplenie stosunków między Polską a Białorusią powinno prowadzić do rozwiązania problemów z jakimi od lat boryka się Związek Polaków, największa organizacja polska na Białorusi".

List został podpisany przez prezes ZPB Andżelikę Borys i prezesa Rady Naczelnej Andrzeja Poczobuta.

Piotr Paszkowski, rzecznik prasowy MSZ, poinformował:
23 stycznia 2010 r. odbyła się, na prośbę strony polskiej, rozmowa telefoniczna Ministra Spraw Zagranicznych RP Radosława Sikorskiego z Ministrem Spraw Zagranicznych Republiki Białorusi Siergiejem Martynowem.
W trakcie rozmowy ministrów omówiono bieżące kwestie dwustronnych relacji w perspektywie planowanej wizyty w Polsce Ministra SZ Siergieja Martynowa, w tym wczorajsze działania służb bezpieczeństwa w stosunku do członków ZPB udających się na spotkanie w Domu Polskim w Iwieńcu.

JW
25 stycznia 2010 r.


25 stycznia 2010 r. - Dom Polski w Iwieńcu obroniony

Kilkudziesięciu Polaków z Grodna, Lidy i Mińska przyjechało w czwartek 21 stycznia br. do Iwieńca, by wesprzeć miejscowych działaczy Związku Polaków na Białorusi i zapobiec "wrogiemu przejęciu" Domu Polskiego przez wspieranego przez reżim prezydenta Łukaszenki marionetkowego prezesa Stanisława Siemaszkę.

Ta wielka manifestacja poparcia dla wieloletniej dyrektor Domu, pani Teresy Sobol - osoby zasłużonej dla rozwoju polskiej kultury na Białorusi - przerodziła się w obronę jednego z ostatnich przyczółków, uznawanego przez Polskę Związku Polaków na Białorusi pod przewodnictwem Andżeliki Borys.

Dzięki odwadze iwienieckich działaczy i ich kolegów z innych oddziałów ZPB, sprawnie zorganizowanej akcji obrony Domu Polskiego w Iwieńcu i wsparciu kierownika Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Mińsku Marka Martinka, udało się tym razem uniknąć przejęcia obiektu. To właśnie obecność przedstawicieli polskiej dyplomacji przyczyniła się do rezygnacji Białorusinów z zastosowania rozwiązań siłowych. Nie zmienia to jednak faktu, że na ostateczne rozwiązanie sytuacji patowej na Białorusi przyjdzie nam jeszcze poczekać.

ES
25 stycznia 2010 r.


21 stycznia 2010 r. - 43 Polaków zatrzymanych w drodze do Iwieńca

Dzisiaj od rana działacze nieuznawanego przez władze białoruskie Związku Polaków na Białorusi z Grodna i Mińska próbowali dojechać do Iwieńca, aby wspólnie bronić Domu Polskiego w Iwieńcu. Dom chcą przejąć podporządkowani władzom białoruskim działacze ZPB pod kierownictwem Stanisława Siemaszki. Powtarza się scenariusz z 2005 r., kiedy przy pomocy oddziału OMON wyrzucono działaczy ZPB z Domu Polskiego w Grodnie.

- Białoruska milicja zatrzymała 43 Polaków, których zawieziono na komisariat w Wołożynie, ok. 30 km od Iwieńca - poinformowała Andżelika Borys, której udało się uciec i autostopem dojechać do Iwieńca.

Oddział ZPB w Iwieńcu uznaje za prezesa ZPB Andżelikę Borys, a nie wspieranego przez białoruskie władze Siemaszkę. Od kilku tygodni trwa "nagonka" na szefową Oddziału ZPB i dyrektorkę Domu Polskiego w Iwieńcu, Teresę Sobol.

- Związek Polaków jest jeden, ma tylko dwa kierownictwa. W sprawie pani Sobol chodzi więc przede wszystkim o przejęcie Domu Polskiego w Iwieńcu - wyjaśnia sprawę wiceprezes Rady Naczelnej ZPB Andrzej Poczobut, przebywający od dwóch dni w Iwieńcu.

Oddział ZPB w Iwieńcu to ponad 300 osób. Dom Polski istnieje od 2002 r. i od początku kieruje nim Teresa Sobol, która ma ogromne zasługi dla języka i kultury polskiej. Budynek z przeznaczeniem na Dom Polski dla ZPB został zakupiony, wyremontowany i wyposażony przez Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" ze środków Senatu RP przeznaczonych na opiekę nad Polonią i Polakami za granicą.

Więcej informacji nt. sytuacji ZPB na Białorusi na stronach www.Kresy24.pl

JW.
21 stycznia 2010 r.






Dodaj komentarz

Treść


Podpis
Przepisz kod widoczny powyżej
ego   2010-02-09 00:58
straszne koszmarki tu piszą
Olesia   2010-02-03 19:05
Igor, fakty były inne: w 2005 r. to p. Borys legalnie większościowo wygrała wybory na zjeździe ZPB,a na skargę do milicji poleciał przegrany p.Kruczkowski i zwołali drugi zjazd i wybali p. Łucznika. Ale powiedz, o co chodzi z cholewą?
Igor   2010-02-03 15:43
2. Razem z tym kiedyś cholewy staje się mało. Dlatego w 2008 roku Borys razem ze swymi powiernikami zarejestrowała stowarzyszenie z ograniczoną odpowiedzialnością „Polonika”. Przy tym wybiła w Polsce dodatkowe finansowanie, oświadczyła, że będzie w Polonice nauczać ludzi języka polskiego, przeprowadzać różne imprezy kulturalne. Z kolei Warzawa została zadowolona, że proces rozwoju polskoćsi na Białorusi będzie legalnie istnieć i w odpowiedni sposób uaktywni się. Stolica Polski z radością otworzyła jeszcze jeden kanał dla finansowania programów podanych przez Borys. Jednak i tutaj pomysłowa Anżelika wyciągnęła z narodu polskiego dla siebie pieniądze. Teraz Borys co miesiąc dodatkowo więcej niż 10 tys. euro na przeprowadzenie bezpłatnych zajęć z języka polskiego, różnych imprez kulturalnych. I nie jest wiadomo ile jeszcze w prywatnym porządku na poparcie polskiej mniejszości narodowej. Jednak zwyczajni polacy nie widzą tych pieniędzy. Natomiast kursy w Polonice nie są bynajmniej bezpłatne i tanie. Wzelki obywatel , który chce się nauczyć języka polskiego, powinen oddać Polonice około 300 złotych i innych wariantów po prostu nie ma. Jeżeli przypuścić, że w danym roku w biurze Borys uczy się więcej niż 300 ludzi, otrzymuje się dochodu około 100 tys. złotych. Wcale nieźle dlatego, żeby żyć w czekoladzie, jeździć na taksówce nawet w sąsiedni sklep, pić koniak i wesoło spędzać czas.
To wszystko się otworzyło w rezultacie zwykłej kontroli działalności subjekta gospodorowania Polonika.
Przecież na ulice jest zima i tęgi mróz, i dlatego jest propozycja, żeby Warszawa odcięła część swojego budżeta i skierowała te pieniądze Białoruskiej obywatelce Borys, przecież jest jej bardzo zimno teraz i ona ma jeszcze mamę i tatę, bratów i przyjaciół, którzy też chcą żyć na cholewę.
Igor   2010-02-03 15:42
1. Teraz, kiedy na poziome państwowym aktywnie się realizuje polityka dobrych stosunków sąsiedzkich między Polską a Białorusią, pojedyncze osoby dążą te stosunki zepsuć. Tak istnieje, ścisle mówiąc, kwitnie i pachnie, korzystając się z pienędzy polskich podatników, obywatelka Białoruskiego krajun Anżelika Borys. Jeszcze w 2005 roku ta pani, odznaczając dla siebe, że etniczny kraj rodzinny wcale niezle się zajmuje finansowaniem działalności organizacji polonijnych za granicą, stoczyła walkę o stanowisko naczelnika jednej z najznaczniejczych takich organizacji na Białorusi „Związek Polaków na Białorusi”, rozumiejąc, że to umożliwi osobiście zarządzać pieniędzy polskich podatników i wcale nieźle zarobić. Jednak legalnie przeleciawczy ze świstem mimo kasy, ona postanowiła nie kapitulować, odmówiła się wykonać legalne orzeczenia organów państwowych, ogłosiła siebie prezesem „Związku Polaków na Białorusi”. Dalej uporządkowała nezbędne kontakty w Polsce, zademonstrowała gotowość bronić interesów polskiej mniejszości narodowej – w pierwszej kolejności, w celu wyzyskania tej sytuacji z korzyścią osobistą, co pomyślnie ona i robi.
Waldek   2010-02-02 17:51
Jak widać po pewnych komentarzach, tresowane "pieski" Łukaszenki ujadają i skomlą - mała miseczka, nowa obroża, lekki łańcuch i nic więcej im nie trzeba...
Ale skoro tak dobrze, to dlaczego tak boją się odpowiadać za nie swoje grzechy?
Kasia   2010-02-02 17:33
"Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu" - to przykazanie boże przypominam p. Andrzejowi z Iwieńca. Tak nakazuje też dobry obyczaj, bo bezkarnie nie wolno nikogo oskarżać, a za zło każdy z nas kiedyś zapłaci.
sana   2010-01-28 16:16
Boże co za jęki tego Andrzeja. Widac sowieci zrobili mu wode z mózgu.
Andrzej   2010-01-28 09:21
dalej...

My, prości polacy, chcemy zacować naszą kulturę, chcemy żeby naszy dzeci studiowały języka polskiego. Chcemy żyć bez przeszkód, w zgodzie z białorusinami w naszym kraju, mieć niewelki ośrodek kulturalny w Iwieńcu. Nie jesteśmy zgodni odpowiadać za grzechy T.Sobol, dlatego że niewidzieliśmy pieniędzy, które ona ukradła.
Dlatego prosimy władz białoruskich przeprowadzić sprawiedliwą rozprawę w sprawie złodziejstwa „z kasy” naszego „Doma Polskiego”, znaleźć wszystkich winowajców i ukarać mianowicie ich, a nie zwykłych polaków Związku w Iwieńcu.
Jeżeli Sobol jest winna – ukarajcie ją, nie dajcie jej przelożyć swoją winę na barki zwykłych polaków. Nie dajcie jej schować się za barami polskich dyplomatów.
Poparcia od Polski nie widzimy jużdawno. Ich ochrona i wizyty ich konsułów są potrzebne tylko pani Sobol.
Nasza jedyna prośba – mieć swoje miejsce w Iwieńcu.
Andrzej   2010-01-28 09:20
My, Polaki Iwieńcu, wczoraj zwrócili się do państwa białoruskiego s taką prośbą.

Jesteśmy Polakami na Białorusi, mieszkamy w Iwieńcu. Chcemy wyrazić oburzenie działaniami Polski i tak zwanego ugrupowania „Polaki z Iwieńca”, którzy chcą zrobić nas zakładnikami swojej nienasyconej chciwości i nieszystości finansowej.
Były kierownik oddziału „Związku Polaków” w Iwieńcu T.Sobol, przekradłszy się i ostatecznie poklóciwczy nas z władzami białoruskimi, teraz próbuje uniknąć odpowiedzialności.
A odpowiadać za złodzeiejstwo pani Teresy i jej darmozjadów przed milicją powinni my? Będziemy chodic na przesłuhania do milicji, a zatem wypłacać grzywny?
Na pewno, T.Sobol mianowicie tak liczy. Dzisiaj dowiedzeliśmy, że pani Teresa zebrała nasz zespół „Kresowianka” i chce wyjechać z nimi „na występy gościnne” do Polski. Dziwna decyzja, jeżeli uwzględnić, że teraz w naszym oddzale w Iwieńcu pik kryzysu. Nie jest zrozumiały dalszy los Doma Polskigo. Wynik może być tylko jeden. Uważamy że Sobol chce rzucić nas i przymusić się rozliczać za ją złodziejstwa, a sama wyśliznie się z Białorusi pod ciepły ganek polskiego MSZ-u. Wtedy się otrzyma nadzwyczajny „koncert”, tylko „występować” przed milicją będziemy my.
Igor   2010-01-26 21:57
Nie bylo zadnych prob przyecia domu. I nie planowano ich. A gdy Siemaszko przyjechal porozmawiac z ludzmi, to ne byl wpuszczony, a ludzie nie byli wypusxczeni przez Poczobuta i Bancera.



Stowarzyszenie Wspólnota Polska Senat Rzeczypospolitej Polskiej
O stronie    Mapa serwisu    Redakcja    Poczta    Współpraca

Copyright by Stowarzyszenie Wspólnota Polska
Strona finansowana przez SENAT RP